Sześćdziesiąt lat. Jeszcze nie tak dawno ta liczba oznaczała dla wielu ludzi początek „jesieni życia”. Dziś coraz częściej oznacza coś zupełnie innego: przed nami może być jeszcze dwadzieścia, trzydzieści, a czasem znacznie więcej lat.
I właśnie dlatego warto zadać sobie pytanie, którego poprzednie pokolenia nie musiały stawiać sobie tak często:
Jak chcemy przeżyć ten czas?
Nie tylko: jak długo będziemy żyć.
Ale: czego jeszcze chcemy się nauczyć? Dokąd pojechać? Kogo poznać? Co stworzyć? Jak długo chcemy pozostać samodzielni? I czy nowe technologie mogą nam w tym pomóc?
To nie jest już rozmowa o odległej przyszłości. Świat właśnie wchodzi w epokę długowieczności.
60 lat to coraz rzadziej „końcówka”
Liczby pokazują skalę zmiany.
W 1995 roku na świecie żyło około 541 milionów osób w wieku 60 lat i więcej. W 2025 roku było ich już około 1,22 miliarda. Według prognoz ONZ do 2050 roku będzie ich około 2,1 miliarda.
Średnia długość życia na świecie osiągnęła o 8,6 roku więcej niż trzy dekady wcześniej.
Europa jest jeszcze dalej w tej przemianie. W Unii Europejskiej osoby w wieku 65+ stanowią już 22 procent ludności, czyli około 99 milionów ludzi. Co więcej, około 6 procent mieszkańców UE ma już co najmniej 80 lat.
Nie mówimy więc o niewielkiej grupie społecznej.
Mówimy o jednej z największych zmian demograficznych naszych czasów.
ONZ nadała Międzynarodowemu Dniu Osób Starszych w 2026 roku wymowny temat: „The Age of Longevity” – „Era długowieczności”.
Przesłanie jest proste: sukcesem nie jest wyłącznie dodawanie kolejnych lat do życia. Chodzi o to, aby były to lata możliwie zdrowe, samodzielne, bezpieczne i pełne możliwości.
A może największa zmiana zachodzi nie w metryce, lecz w naszych głowach?
Przez dziesięciolecia starzenie przedstawiano głównie przez pryzmat ograniczeń.
Emerytura. Choroby. Opieka. Pomoc.
Tymczasem dzisiejszy 60- czy 70-latek nie musi pasować do tego obrazu.
Może pracować albo założyć własną firmę. Może podróżować, uczyć się języka, jeździć na rowerze elektrycznym, fotografować, chodzić na koncerty, opiekować się wnukami – albo właśnie cieszyć się tym, że wnukami przez kilka dni zajmuje się ktoś inny.
Może też po raz pierwszy zrobić coś, na co przez czterdzieści lat pracy i obowiązków rodzinnych zwyczajnie nie było czasu.
To właśnie ta zmiana jest być może ważniejsza od samych statystyk.
Dłuższe życie daje nam dodatkowy czas. Ale nie mówi nam, co mamy z nim zrobić.
Senior z internetem? To już żadna ciekawostka.
Jest jeszcze jeden stereotyp, który coraz mniej odpowiada rzeczywistości: przekonanie, że technologia jest domeną młodych.
Najnowsze badanie Bitkom przeprowadzone w Niemczech pokazuje, że 74 procent osób w wieku 65+ korzysta już z internetu.
W grupie 65–69 lat robi to aż 98 procent badanych.
Jeszcze ciekawsze jest jednak to, po co starsi ludzie wchodzą do internetu.
Spośród internautów 65+ aż 72 procent twierdzi, że dzięki sieci ma więcej kontaktu z rodziną i przyjaciółmi. 78 procent wykorzystuje internet również do aktywności pomagających zachować sprawność umysłową.
A teraz liczba, która może zaskoczyć jeszcze bardziej:
52 procent badanych w wieku 65+ miało już kontakt z narzędziami sztucznej inteligencji, takimi jak ChatGPT, Gemini czy Copilot.
Część korzysta z nich regularnie, część od czasu do czasu, inni jedynie spróbowali.
Ale granica została przekroczona.
AI przestaje być czymś przeznaczonym wyłącznie dla informatyków i młodego pokolenia.
Co właściwie może dać nam sztuczna inteligencja po sześćdziesiątce?
Wyobraźmy sobie kilka bardzo zwyczajnych sytuacji.
Przychodzi list z urzędu napisany trudnym językiem. Możemy poprosić AI: „Wyjaśnij mi to prostymi słowami”.
Planujemy tygodniową podróż po Włoszech. Możemy powiedzieć: „Przygotuj trasę bez pośpiechu, maksymalnie trzy godziny jazdy dziennie”.
Nie rozumiemy funkcji nowego telefonu. Możemy zapytać krok po kroku, gdzie nacisnąć.
Chcemy napisać życzenia w jakimś języku, przetłumaczyć tekst, znaleźć pomysły na ćwiczenie języka albo dowiedzieć się, jak działa aplikacja bankowa.
To drobiazgi.
Ale właśnie z takich drobiazgów składa się samodzielność.
Oczywiście sztuczna inteligencja może się mylić. Nie powinna zastępować lekarza, prawnika ani człowieka w podejmowaniu ważnych decyzji. Trzeba również uważać na dane, które jej powierzamy.
Ale używana rozsądnie może być kolejnym narzędziem – podobnie jak wcześniej telefon, wyszukiwarka internetowa czy nawigacja samochodowa.
A czy sztuczna inteligencja może pomóc również wtedy, gdy problemem jest samotność?
To znacznie trudniejsze pytanie.
Naukowcy z Max-Planck-Institutu oraz Kliniki Uniwersyteckiej Hamburg-Eppendorf pracują nad projektem Elderbot.
To wykorzystujący sztuczną inteligencję cyfrowy rozmówca przeznaczony dla osób od 60. roku życia.
Potrafi słuchać, zadawać pytania i zachęcać do rozmowy. Naukowcy badają, czy takie narzędzie może pomagać ludziom wzmacniać pewność siebie i ułatwiać ponowne nawiązywanie kontaktów społecznych.
Projekt znajduje się nadal w fazie testów.
I jego twórcy podkreślają bardzo ważną rzecz, Elderbot nie ma zastępować ludzi ani terapii.
To rozróżnienie może okazać się kluczowe dla całej przyszłości technologii przeznaczonej dla starszych osób.
Bo technologia nie powinna żyć za nas. Smartfon może znaleźć drogę.
Nie pójdzie jednak za nas na spacer.
Wideorozmowa pozwala zobaczyć wnuka mieszkającego tysiąc kilometrów dalej lecz nie zastąpi jego uścisku.
AI może zaproponować książkę, trasę podróży, przepis albo temat do rozmowy.
Nie przeżyje jednak tej podróży, nie przeczyta książki z naszymi wspomnieniami i nie usiądzie z nami przy stole.
I być może właśnie tutaj znajduje się najlepsza odpowiedź na pytanie o rolę technologii w dłuższym życiu: nie ma zastępować życia, ma pomagać nam z niego korzystać.
Jest jeszcze jedna liczba, która może zaskoczyć
Osoby po sześćdziesiątce są często przedstawiane przede wszystkim jako grupa wymagająca opieki i generująca koszty.
Światowa gospodarka pokazuje zupełnie inny obraz.
Według analizy opublikowanej przez World Economic Forum osoby 60+ stanowią około 15 procent światowej populacji, ale w 2026 roku odpowiadają za około 27 procent globalnych wydatków konsumenckich.
To około 19 bilionów dolarów.
Do 2036 roku kwota ta może wzrosnąć do 34 bilionów dolarów.
To ogromna zmiana.
Osoby 60+ kupują, podróżują, remontują mieszkania, korzystają z usług, dbają o zdrowie, używają technologii i podejmują decyzje finansowe.
Nie są więc wyłącznie „grupą wymagającą wsparcia”.
Są coraz ważniejszą częścią gospodarki i społeczeństwa.
Być może potrzebujemy nowej definicji starzenia się
Nie takiej, która udaje, że wiek nie istnieje.
Istnieje.
Ciało się zmienia. Zdrowie może stawiać ograniczenia. Nie każdy ma takie same możliwości finansowe, rodzinne czy fizyczne. Długie życie samo w sobie nie gwarantuje dobrego życia.
Ale wiek nie powinien też automatycznie oznaczać wycofania.
WHO zwraca uwagę, że dodatkowe lata życia mogą tworzyć możliwość dalszej edukacji, rozpoczęcia nowej kariery albo powrotu do zainteresowania, na które wcześniej brakowało czasu.
To interesująca zmiana sposobu myślenia.
Zapytajmy:
Jak chcemy żyć, jeśli dostaliśmy więcej czasu?
Co chciałbyś zrobić po raz pierwszy?
Może nauczyć się języka.
Pojechać samemu w podróż.
Napisać historię swojej rodziny.
Nauczyć się fotografii.
Odnowić starą przyjaźń.
Spróbować sztucznej inteligencji.
Wrócić na rower.
Albo po prostu mieć więcej czasu na ludzi, których lubimy.
Nie istnieje jeden właściwy sposób na życie po sześćdziesiątce.
I być może właśnie to jest najlepsza wiadomość.
Długowieczność nie oznacza, że wszyscy mamy żyć w ten sam sposób. Oznacza, że coraz więcej z nas dostaje czas na kolejny rozdział.
A jego treść nie została jeszcze napisana.
Źródła: Organizacja Narodów Zjednoczonych (ONZ) – International Day of Older Persons 2026: The Age of Longevity; Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) – materiały dotyczące starzenia się i zdrowego starzenia; Eurostat – Demography of Europe 2026; Bitkom Research – Seniorenstudie 2026; Max Planck Institute for Human Development – projekt Elderbot; World Economic Forum – analiza dotycząca rozwoju Silver Economy.